WAŻKI JAKO ORGANIZMY WRAŻLIWE NA PRZEKSZTALCENIE ŚRODOWISKA WODNEGO I LĄDOWEGO

Ważki – Co potrafią nam powiedzieć o zmianach środowiskowych? – Opowiada Nikola Góral

Data publikacji:

Autorka: Nikola Góral

Ważki to organizmy dwuśrodowiskowe – ich larwy rozwijają się w wodzie, natomiast osobniki dorosłe (imagines) żyją na lądzie. Taki cykl życiowy sprawia, że są one wyjątkowo silnie uzależnione zarówno od jakości środowiska wodnego, jak i od charakteru otaczającego krajobrazu. Na kondycję populacji ważek wpływają więc nie tylko parametry fizykochemiczne wody, lecz także struktura roślinności, sposób użytkowania terenu czy lokalny mikroklimat. Dodatkowo wiele gatunków ważek jest silnie wyspecjalizowanych i przystosowanych do bardzo konkretnych warunków siedliskowych, przez co stają się one szczególnie wrażliwe na wszelkie zaburzenia środowiska. 

Osobniki dorosłe (imagines) po lewej i ich larwy po prawej stronie. Na górze: Lecicha pospolita Orthetrum cancellatum, na dole iglica mała Nehalennia speciosa.

Większość ważek wykazuje trzy podstawowe cechy ekologiczne, które sprawiają, że ich siedliska są jednocześnie cenne przyrodniczo i podatne na degradację. 

Pierwszą z nich jest silny związek z roślinnością – zarówno żywą, jak i martwą (np. fragmenty trzciny na dnie zbiornika), wodną i lądową. larwy znajdują w niej schronienie przed drapieżnikami i wykorzystują jako „czatownie” do polowania, a osobniki dorosłe korzystają z łodyg i liści jako miejsc przeobrażenia, dojrzewania, polowania i odpoczynku. Roślinność zapewnia również odpowiedni mikroklimat – chroni przed wiatrem, umożliwia wygrzewanie się na słońcu oraz ułatwia kamuflaż. Ponadto duża część gatunków (zwłaszcza tzw. ważki równoskrzydłe Zygoptera) składa do roślinności jaja. Z tych wszystkich powodów dla wielu ważek to właśnie struktura roślinności jest jednym z najważniejszych czynników decydujących o wyborze siedliska. 

 

Każdy z nas może się przyczynić do lepszej ochrony ważek również poprzez tzw. naukę obywatelską, czyli m.in. przez zbieranie informacji o występowaniu ważek i dostarczanie ich specjalistom.

Przykład związku z roślinnością – żagniczka wiosenna Brachytron pratense „udaje” martwą roślinność, dzięki czemu może się łatwo skrywać na dnie zbiorników.
Przykład związku z roślinnością – żagniczka wiosenna Brachytron pratense „udaje” martwą roślinność, dzięki czemu może się łatwo skrywać na dnie zbiorników.

Drugą cechą jest termofilność, czyli zamiłowanie do wysokich temperatur – zarówno powietrza, jak i wody. Aktywność ważek jest silnie uzależniona od temperatury otoczenia, dlatego wiele gatunków preferuje dobrze nasłonecznione tereny otwarte. Dotyczy to nie tylko okresu rozrodu, ale również miejsc dojrzewania, odpoczynku i żerowania. Z tego względu ważki często unikają silnie zacienionych zbiorników otoczonych zwartym lasem. Ponadto wiele gatunków preferuje wody płytkie, które szybciej się nagrzewają, dzięki czemu żyjące w nich larwy mogą szybciej się rozwijać. 

Trzecią istotną cechą jest unikanie presji ze strony drapieżników, przede wszystkim ryb. Jedynie część gatunków wykształciła przystosowania umożliwiające współwystępowanie z drapieżnymi rybami, na przykład w postaci wydatnych kolców na ciele larw. Wiele innych gatunków wybiera natomiast zbiorniki naturalnie bezrybne albo takie fragmenty wód, gdzie ryby mają utrudniony dostęp z powodu płytkiej wody i gęstej roślinności. Obecność ryb może silnie ograniczać liczebność larw ważek, a w przypadku niektórych wyspecjalizowanych gatunków wręcz uniemożliwiać ich występowanie. 

Te trzy cechy sprawiły, że u ważek wykształciły się dwie grupy ekologiczne: 

 

  1. gatunki pionierskie, związane z płytkimi wodami, porośniętymi luźną i niską roślinnością, która przepuszcza dużo światła do dna i umożliwia szybkie nagrzewanie się wody. Dawniej gatunki te zasiedlały przede wszystkim naturalnie dynamiczne środowiska, takie jak okresowe rozlewiska rzeczne i starorzecza. Współcześnie wiele z nich coraz częściej wykorzystuje siedliska stworzone przez człowieka, określane jako siedliska zastępcze. Mogą to być zbiorniki retencyjne, glinianki, wyrobiska po eksploatacji kruszywa czy regularnie koszone rowy melioracyjne. Nie oznacza to jednak, że działalność człowieka jest dla tych gatunków jednoznacznie korzystna – siedliska zastępcze często mają charakter krótkotrwały i wymagają odpowiedniego sposobu użytkowania. 
  2. gatunki torfowiskowe związane z płytko podtopionymi torfowiskami oraz zbiornikami dystroficznymi. Są one przystosowane do życia w warunkach niskiego pH, niewielkiej zawartości tlenu w wodzie i stosunkowo małej dostępności pokarmu. Torfowiska należą do najbardziej specyficznych i jednocześnie najbardziej zagrożonych siedlisk Europy. Występujące tam gatunki ważek słabo radzą sobie ze zmianami środowiska, dlatego nawet niewielkie przekształcenia hydrologiczne mogą prowadzić do zaniku populacji.

DLACZEGO WAŻKI PIONIERSKIE I TORFOWISKOWE SĄ OBECNIE TAK ZAGROŻONE? – SUSZA I JEJ WPŁYW NA ŚRODOWISKO.

Obecnie sytuacja obu grup staje się coraz trudniejsza. Wpływa na to zarówno działalność człowieka, jak i postępujące zmiany klimatu, zwłaszcza nasilająca się susza. Dawniej główną przyczyną niekorzystnych zmian hydrologicznych było celowe osuszanie terenów podmokłych, regulacja rzek. Współcześnie jednak coraz większe znaczenie mają zmiany klimatyczne, które powodują deficyty wody nawet tam, gdzie infrastruktura melioracyjna nie występuje. 

Zmiany poziomu wody na torfowisku i jak to wplywa na wazkiZmiany poziomu wody na terenach podmokłych i jak to wplywa na wazki

Jedną z przyczyn takiego obrazu jest zwiększona ewapotranspiracja, czyli proces parowania terenowego, na który składa się parowanie z powierzchni gleby (ewaporacja) oraz z roślin (transpiracja). Zwiększaniu się ewapotranspiracji sprzyjają: wyższe temperatury powietrza, wydłużający się sezon wegetacyjny, jak i zmiany w cyrkulacji powietrza. 

Bezchmurne dni sprzyjają coraz intensywniejszej fotosyntezie i otwieraniu aparatów szparkowych, przez które woda ucieka z wnętrza liścia, a im wyższa temperatura powietrza i im niższa wilgotność powietrza, tym woda opuszcza liść szybciej. Ponadto wysychanie i eutrofizacja siedlisk często prowadzą do lokalnej wymiany gatunkowej roślin na masywniejsze, wyższe i tym samym mocniej odprowadzające wodę z siedlisk. 

Wyższe temperatury i wynikające ze zmian w cyrkulacji powietrza dłuższe i silniejsze fale upałów powodują silną suszę późnymi latem. Za to coraz częstsze temperatury dodatnie w zimę, brak śniegu i mrozów sprawiają, że kolejny sezon wegetacyjny również zaczyna się już silnymi deficytami wody, które potem są trudno nadrabiane. 

Sytuację pogarszają lata, w których rzeczywiście opady są poniżej normy oraz to, że mamy coraz mniej opadów ciągłych pochodzenia frontowego (które umożliwiają stopniowe wchłanianie wody opadowej przez glebę), a coraz więcej krótkotrwałych opadów nawalnych – kiedy spada dużo wody w krótkim czasie i bardzo szybko woda ta spływa do cieków i ucieka z krajobrazu. Efektem jest to, że mamy coraz bardziej ujemny bilans wodny, który coraz trudniej jest nadrabiany. 

Kumulatywną naturę suszy pokazują nam również analizy, w których wykorzystywane są różne miary bilansu wodnego do analizy jak organizmy wodne reagują na suszę. Przykładem jest standaryzowany wskaźnik opadu i ewapotranspiracji (Standardized Precipitation-Evapotranspiration Index SPEI), który wyraża różnicę między opadem a ewapotranspiracją potencjalną (obliczaną na podstawie temperatur powietrza). Jest to wskaźnik wieloskalowy, czyli można liczyć go w różnych skalach czasowych, co daje możliwość analizowania suszy krótko- i długoterminowej. 

standaryzowany wskaznik opadu i ewapotranspiracji

Wartości tego wskaźnika liczone dla dłuższych okresów lepiej oddają dynamikę zmian liczebności modelowego gatunku torfowiskowego (iglicy małej Nehalennia speciosa) niż wartości liczone dla krótkich okresów, co wskazuje na to, że siedliska gatunku powoli kumulują deficyty wody, jak i powoli powracają do odpowiedniego stanu. Innymi słowy, pojedynczy mokry rok nie jest w stanie zrekompensować długotrwałych deficytów i potrzeba serii mokrych lat aby populacja tego gatunku się odbudowała. 

Badania wskazują jednak, że obecność zbiorników wodnych na torfowiskach do pewnego stopnia mityguje wpływ suszy na iglicę i chociaż nie gwarantuje przetrwania populacji, to jednak zwiększa szansę, że gatunek da sobie radę nawet w suchych latach. 

JAK MOŻEMY POMÓC WAŻKOM PRZETRWAĆ SUSZĘ? 

Chociaż kopanie drobnych zbiorników w torfowiskach jest czasem zalecane jako dobry sposób na ochronę czynną ważek, należy pamiętać, że niekiedy takie zabiegi mogą bardziej zaszkodzić niż pomóc. Nigdy takie obiekty nie powinny być głębokie, ani nie powinny mieć stromych pozbawionych roślinności brzegów, ponieważ czyni to takie zbiorniki zarówno niedogodne dla większości cennych gatunków ważek, jak i zaburza funkcjonowanie przylegającego do nich torfowiska. Tego typu obiekty nie mogą być też traktowane jako obiekty „małej retencji”, ponieważ torfowisko w nienaruszonym stanie samo w sobie retencjonuje wodę w pokładach torfu – jest to trochę tak jakby robić dziurę w gąbce. 

Inną sytuacją są oczka w ogródku lub na działce, które mogą pełnić jednocześnie i funkcję retencyjną, jak i wspierać bioróżnorodność. Jeśli jednak chcemy, żeby przysłużyły się ważkom, warto, aby miały specyficzny profil głębokości. Korzystne jest, jeśli przynajmniej na części brzegu posiadają dość szeroką (np. na 1 metr) strefę o głębokości nie przekraczającej 30 cm, okalającą głębsze części w centrum. Dodatkowo warto, aby miało zróżnicowaną roślinność, ale najlepiej stosunkowo niską. Pojedyncze drzewa lub krzewy w pobliżu takiego oczka mogą stanowić dogodne miejsce wypoczynku dla ważek, o ile nie rzucają zbyt dużo cienia na zbiornik – ważki wolą zbiorniki dobrze nasłonecznione. 

Poza konstruowaniem nowych obiektów, istotne jest, aby objąć ochroną te, które już istnieją. Nie pomoże tu jednak sama ochrona obszarowa (np. tworzenie rezerwatów), ponieważ takie zbiorniki nierzadko znajdują się na terenach prywatnych. Kluczowe jest zwiększanie świadomości tego, w jaki sposób należy gospodarować tego typu obiektami, aby pozostały odpowiednimi siedliskami dla ważek. 

Jednym z działań szkodliwych jest zarybianie wód naturalnie bezrybnych oraz nadmierna intensyfikacja hodowli. Ryby polujące przy dnie powodują wzruszanie osadów dennych – czyli biogeny (związki azotu i fosforu) nie są już unieruchomione przy dnie, a zamiast tego dostają się do wody, powodując zmętnienie i z czasem nawet zakwity glonów. Obecność ryb żywiących się zooplanktonem i roślinnością prowadzi natomiast do ograniczenia występowania organizmów, które filtrują wodę, co również prowadzi do pogorszenia jej jakości. 

Intensyfikacja hodowli wiąże się również często z usuwaniem roślinności – w przypadku, jeśli jest to roślinność torfowiskowa, jej odbudowa jest bardzo powolna i siedlisko może przez długi czas nie odzyskać roli, jaką wcześniej pełniło dla ważek. 

Poważnym zagrożeniem pozostaje także osuszanie torfowisk pod plantacje borówki amerykańskiej lub eksploatacja torfu, który następnie wykorzystywany jest w ogrodnictwie. Procesy te prowadzą do trwałego niszczenia siedlisk. Z tego względu warto ograniczać wykorzystanie torfu w ogrodnictwie i wybierać podłoża beztorfowe. W codziennych wyborach konsumenckich również można wspierać ochronę mokradeł – przykładowo, zamiast produktów pochodzących z przekształconych torfowisk, warto wybierać rodzime gatunki owoców leśnych. 

Każdy z nas może się przyczynić do lepszej ochrony ważek również poprzez tzw. naukę obywatelską, czyli m.in. przez zbieranie informacji o występowaniu ważek i dostarczanie ich specjalistom. Taką możliwość oferuje zarówno aplikacja iNaturalist, jak i funkcjonująca na platformie Facebook grupa Ważki (Odonata) w Polsce. Ponadto istnieje możliwość zaangażowania się każdej chętnej osoby w działalność sekcji odonatologicznej Polskiego Towarzystwa Entomologicznego. Dzięki zaangażowaniu polskiej społeczności miłośników ważek powstało już wiele publikacji naukowych oraz organizowane były liczne wydarzenia popularnonaukowe. 

Data publikacji:

Poprzedni wpis
Samodzielne sprzątanie lasu ma sens. Zmień skalę i zacznij działać! – opowiada Mikołaj Basiński
Przejdź do treści